<title_newspaper=Przyjacika> 
<title_article=Tysiace takich jak Han Wo Li> 
<author_1=Helena Plewiska> 
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year=1953> 
<month=03> 
<date=1953-03-08> 
<period=w> 
<status=1_obieg> 
<support=paper> 
Droga Przyjaciko!
Jestem sta Twoj czytelniczk. Niedawno wrciam z Korei. Byam pierwsz kobiet-Polk, ktra jeszcze w okresie najciszych walk na jesieni 1950 r. wyjechaa do Korei. Dlatego Przyjaciko, bardzo Ci prosz, pozwl mi, abym na twoich amach podzielia si z innymi Czytelniczkami tym, co tam widziaam. Ja nie jestem dziennikark, dlatego trudno mi bdzie wypowiedzie wszystko co czuj i co przeywaam, widzc skutki amerykaskiej cywilizacji. Ale przecie, jak sama piszesz, Redakcja
Nasza jest Wasz redakcj, Droga Czytelniczko  wic pragn sprbowa.
Han Wo Li, bya matk szeciorga dzieci. Kiedy j widziaam ostatni raz, mieszkaa w maej wiosce w pobliu Si Ni Du. Po reformie rolnej otrzymaa 3 mu ziemi (mu to  1/16 ha). Miaa czyst chat. U sufitu zwisaa arwka elektryczna, bo Korea bya lepiej zelektryfikowana ni Polska. Wieczorami siedzc na matach dookoa niskiego stolika, jedynego mebla w domu, czytano ksiki i gazety, prowadzono dyskusje. Po wypdzeniu Japoczykw, ycie Han Wo Li zmienio si cakowicie. Nauczya si czyta, poznaa traktor, ktry tam pracuje na palach jak u nas. Dyskutowano nad tym, jak podnie stop yciow, jak uatwi sobie prac.
...i w czerwcu 1950 r. bomby amerykaskie spady na ziemi koreask, spady rwnie na Si Ni Du i
okolice. M poszed z innymi na front. Han Wo Li zostaa z dziemi. Uprawiaa ziemi.
Pewnego dnia w listopadzie, gdy z pkiem chrustu na plecach wracaa do domu, domu ju nie byo. Zastaa palce si gruzy, w ktrych znalaza szcztki zwglonych cia swoich dwojga dzieci. O losach trzeciego dziecka dowiedziaa si dopiero w kilka godzin pniej. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 